Czytelnia - Wywiady z
Biedne dziecko muru głową nie przebije
Dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego i kierownik Katedry Socjologii Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej, członek Komitetu Nauk o Pracy i Polityce Społecznej oraz Komitetu Socjologii PAN, wiceprzewodnicząca byłej Rady Społecznej przy Prezesie Rady Ministrów, autorka licznych badań i publikacji poświęconych problematyce biedy, ubóstwa i wykluczenia społecznego, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży - Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska.
Jest laureatką prestiżowych nagród naukowych, m.in. zespołowej Nagrody Państwowej II stopnia, nagrody Prezydenta Miasta Łodzi kilkakrotnie nagrody Rektora UŁ oraz medalu „Za zasługi dla Miasta Łodzi”. Pod jej kierownictwem zrealizowano w Łodzi wiele projektów badawczych: „Biedota miejska – nowa warstwa w strukturze społecznej?”(1993-1996), „Formy ubóstwa i zagrożeń społecznych oraz ich rozmieszczenie na terenie Łodzi” (1996-1999), „Samorządy lokalne wobec biedy i pomocy społecznej”(2000-2003). Aktualnie koordynuje projekt realizowany współfinansowany przez Europejski Fundusz Społeczny „Wzmocnić szanse i osłabić transmisję biedy wśród mieszkańców miast województwa łódzkiego - WZLOT” (2008-2010), którego celem jest „Wdrażanie aktywnej polityki społecznej", czyli m.in. mobilizowanie opinii publicznej do przeciwdziałania dziedziczeniu biedy i wykluczenia społecznego oraz wspieranie regionalnej polityki społecznej i usług wysokiej jakości.
DzieciwŁodzi: Od wielu lat zajmuje się Pani zagadnieniami związanymi z biedą, badaniem mechanizmów jej powstawania, sposobami jej eliminacji. Jakie są źródła zainteresowań taką właśnie tematyką?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Jestem uczennicą profesora Włodzimierza Wesołowskiego, który zapoczątkował w naszym kraju systematyczne badania nad strukturą społeczną. Przemianom dokonującym się w tej dziedzinie była poświęcona moja praca doktorska i rozprawa habilitacyjna. Kiedy restytucja kapitalizmu w naszym kraju zapoczątkowała jakościowe zmiany w strukturze społecznej, uznałam, że muszą być one systematycznie badane. W latach 90. zmiany te objawiły się przede wszystkim jako powstanie masowego i chronicznego bezrobocia, i w konsekwencji, wytworzenie się kategorii społecznej – bezrobotnych. Pracownicy zakładów przemysłowych nieomal z dnia na dzień stawali się zbędni i z przedstawicieli „przodującej klasy robotniczej” przekształcali się najpierw w klientów urzędów pracy, a następnie – w klientów pomocy społecznej. Procesowi temu towarzyszyła pauperyzacja. W Łodzi było to szczególnie widoczne, ponieważ upadały wielkie zakłady przemysłowe, w których często pracowały całe rodziny. W roku 1993 liczba bezrobotnych dochodziła w naszym mieście do 100 tysięcy osób, co wraz z członkami ich rodzin stanowiło ponad 1/3 mieszkańców miasta. To właśnie wtedy przeprowadziłam w Łodzi pierwsze badania wśród osób wymagających finansowego wsparcia z pomocy społecznej.
DzieciwŁodzi: Skąd się bierze bieda?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Bieda w naszym kraju ma przyczyny strukturalne, związane z przemianami gospodarczymi i z decyzjami politycznymi. Dezindustrializacja spowodowała, że część siły roboczej stała się zbędna na rynku pracy. Liczba nowoutworzonych miejsc pracy, głównie w usługach, nie rekompensuje strat wynikających ze zmniejszenia zatrudnienia w przemyśle. Równocześnie dokonuje się rewolucja technologiczno-informatyczna, która sprawia, że od pracowników wymagane są znacznie wyższe i inne kwalifikacje niż w latach 80. Ci, którzy nie mogą sprostać nowym wymaganiom, wyrzucani są na margines, zasilają szeregi pracowników tymczasowych, zatrudnianych „na czarno”, na tzw. elastycznych zasadach (zlecenie, umowa o dzieło) nierzadko bez zabezpieczenia socjalnego. Wpływ na rozmiary biedy miały również decyzje polityczne, gdyż wskazane wyżej procesy zachodzące w gospodarce przebiegały także w pozostałych krajach postsocjalistycznych, lecz nie wszędzie doprowadziły do „wybuchu” bezrobocia i biedy. Czechy, Słowacja i Słowenia nie dopuściły do nadmiernego wzrostu nierówności społecznych i obecnie należą do grupy krajów, w których zasięg biedy jest najmniejszy w Unii Europejskiej. W Polsce, choć nigdy nie zostało to powiedziane przez polityków otwarcie, od początku transformacji wszystkie rządy zdawały się przyjmować założenie, że wzrost nierówności społecznych zdynamizuje rozwój kraju. Bardzo słabemu wspieraniu ludności biednej przez państwo, towarzyszyły różnego rodzaju ulgi dla zamożnych (zwłaszcza tzw. duża ulga budowlana i duża ulga remontowa w latach 90.), które w sposób oczywisty zmniejszały dochody państwa. Ta decyzja polityczna przyczyniła się do poprawy warunków mieszkaniowych jedynie najzamożniejszych, którzy inwestowali w mieszkania i domy. Komercjalizacja usług, na które brakowało pieniędzy, miała stanowić sposób na zaspokajanie pozaelementarnych potrzeb edukacyjnych, zdrowotnych, czasu wolnego itp., jednak osoby niezamożne, nie mogły z nich korzystać. Tym samym nierówności w dochodach przekładały się na nierówne szanse korzystania z dóbr i usług dobrej jakości.
DzieciwŁodzi: Czym jest bieda?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: W społeczeństwach rozwiniętych za wskaźnik biedy przyjmuje się posiadanie dochodów niższych niż uznawane za niezbędne do zaspokojenia potrzeb na normalnym poziomie w danym społeczeństwie. Brak pieniędzy jest tylko „znakiem” niedogodności i upośledzeń, których doznają ludzie biedni. Nie mogą oni zaspokajać swoich potrzeb na takim poziomie, jak inni, bardziej zamożni - mają mniejsze możliwości zdrowego życia, częściej chorują, wcześniej umierają, mają gorszy dostęp do dobrej edukacji, a więc są gorzej wykształceni, mają gorsze mieszkania lub nie mają ich wcale (są bezdomni), nie mają środków transportu, które umożliwiłyby im swobodne przemieszczanie, a więc nie mogą korzystać z ofert pracy poza własnym miejscem zamieszkania itd. Najczęściej upośledzenia te są ze sobą sprzężone np. zamieszkiwanie w zagrzybionych i zawilgoconych pomieszczeniach prowadzi do przewlekłych chorób i alergii utrudniających pracę i stanowiących podstawę zwolnień, a w przypadku dzieci do zaległości szkolnych i konieczności realizowania obowiązku szkolnego w instytucjach oferujących usługi edukacyjne na niższym poziomie. Istotą biedy nie jest zatem sam brak pieniędzy lecz niemożność wykorzystania możliwości (Amartya Sen), jak również - brak wyboru. Bieda ogranicza kontakty społeczne i prowadzi do wykluczenia społecznego. Przedłużająca się bieda prowadzi do ukształtowania się niskiej samooceny, przekonania, że nic ode mnie nie zależy, że nic mi się nie uda, że na nikogo nie mogę liczyć, że wszyscy chcą mnie wykorzystać. Biedzie towarzyszą różne dysfunkcje i zachowania określane często jako patologiczne, a więc nadużywanie alkoholu, uzależnienie od narkotyków, przemoc, zachowania kryminalne – niedostatek może zatem prowadzić do zachowań nieakceptowanych społecznie i vice versa - zachowania takie wpychają ludzi w biedę. Brak zaspokojenia potrzeb materialnych w połączeniu z dysfunkcjami w najbliższym otoczeniu jest szczególnie dewastujący dla dzieci.
DzieciwŁodzi: Dlaczego bieda jest „dziedziczna”?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Dziedziczenie biedy jest procesem, w rezultacie którego dzieci biednych rodziców także żyją w biedzie, gdy dorosną. Dzieje się tak dlatego, że dzieci dorastające w biedzie, szczególnie gdy towarzyszą jej dysfunkcje, osiągają gorsze wyniki w szkole niż ich koledzy z rodzin zamożniejszych, opuszczają lekcje, porzucają szkołę, rzadko uzyskują wykształcenie poza obowiązkowym minimum. Uznaje się je za uczniów trudnych, zarzuca się im lenistwo, ignorowanie szansy jaką daje bezpłatne szkolnictwo i kieruje do szkół specjalnych, ośrodków szkolno-wychowawczych i socjoterapeutycznych, czy szpitali psychiatrycznych. Rzadko kto zdaje sobie sprawę z tego, że to przecież nie ich wina, i że dorastanie w biedzie stanowi czynnik istotnie ograniczający rozwój dziecka. Oczywiście znane są przykłady osób, które wyrwały się z kręgu biedy i osiągnęły sukcesy. Mechanizmy odporności nie są jeszcze dobrze rozpoznane, ale zdają się pozostawać w związku z wyższą samooceną, odpornością na stres i przeciwności losu. Podkreśla się, że dobre relacje w rodzinie i najbliższym otoczeniu dziecka, mogą istotnie wzmocnić jego odporność.
DzieciwŁodzi: Badania amerykańskie dokumentują, że „spiralę biedy można przerwać interweniując we wczesnym dzieciństwie w sposób zaplanowany na dłuższy czas”, na czym polega ta interwencja?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Badania amerykańskie od dawna dostarczały dowodów na to, że dzieci z rodzin o niskich dochodach mają na progu szkoły wielokrotnie mniejszy zasób słów, niższy współczynnik IQ i gorzej się koncentrują niż ich zamożniejsi koledzy. Opublikowane w ubiegłym roku wyniki badań dotyczących funkcjonowania mózgu dzieci z różnych grup społeczno-ekonomicznych wskazują, że gorsze osiągnięcia szkolne dzieci biednych mogą pozostawać w związku z tym, że w ich mózgu nie ma odpowiednio wykształconych połączeń nerwowych, które odpowiedzialne są za umiejętności lingwistyczne i poznawcze. Badacze twierdzą, że dzieje się tak dlatego, że mózg tych dzieci nie był stymulowany do rozwoju, ponieważ rodzice biedni nie poświęcają im wystarczająco dużo uwagi, nie rozmawiają z nimi, nie czytają im, a ponadto dzieci te żyją w długotrwałym stresie. Zdaniem neurologów, skutki biedy w dzieciństwie są podobne do skutków wylewu. Można im zapobiegać poprzez stymulację rozwoju mózgu we wczesnym dzieciństwie. Im wcześniej, tym rezultaty mogą być lepsze, gdyż po okresie wczesnej adolescencji wpływ interwencji gwałtownie spada. Badacze formułują postulat jak najwcześniejszej edukacji przedszkolnej na wysokim poziomie oraz edukacji rodzicielskiej, mającej na celu rozwój umiejętności rodzicielskich.
DzieciwŁodzi: Co kryje się pod określeniem „enklawy biedy”?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Dziesięć lat temu „enklawami biedy” nazwaliśmy te fragmenty miasta, w których duża część mieszkańców (więcej niż 30%) żyła w gospodarstwach domowych otrzymujących zasiłki z pomocy społecznej. Współczynniki pauperyzacji, czyli procentowy udział mieszkańców biednych wśród ogółu mieszkańców, wyliczone zostały dla wszystkich wyodrębnionych w mieście kwartałów ulic. Jeśli przylegały do siebie co najmniej dwa kwartały o wskazanym wyżej współczynniku pauperyzacji, określiliśmy je jako „enklawy biedy”, jeśli więcej niż dwa – mówiliśmy o „strefach biedy”.
DzieciwŁodzi: Z badań przeprowadzonych w 1998 wynikało, że w Łodzi jest 17 enklaw biedy, w tym 12 zlokalizowanych w strefie śródmiejskiej po obu stronach ul. Piotrkowskiej. Badania projektu „WZLOT” w 2008r. wykazały, że po 10 latach nic się w tej kwestii nie zmieniło, nadal istnieje tych 12 enklaw. Dlaczego to właśnie w centrum Łodzi jest najwięcej enklaw biedy?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Nasze badania dowodzą, że w strefie śródmiejskiej, mimo postępującej gentryfikacji („ulepszenia”), polegającej głównie na wyburzeniach starych fabryk i kamienic, i zbudowaniu na ich miejscu biurowców i plomb mieszkalnych „za parkanem”, nadal pozostaje największa koncentracja ludności biednej, w tym dzieci. Bieda tam zastygła. Ponieważ nie mieliśmy możliwości powtórzenia metodologii wyznaczania enklaw biedy zastosowanej w końcu lat 90., za obszary spauperyzowane („enklawy dziecięcej biedy”) uznaliśmy teraz rejony szkół podstawowych o najwyższym w mieście (co najmniej dwa razy wyższym niż średnio w mieście) udziale uczniów dożywianych w ramach programu „pomoc państwa w dożywianiu”. 12 „dawnych” śródmiejskich enklaw biedy znalazło się w obrębie rejonów szkół podstawowych o najwyższych odsetkach uczniów dożywianych. Ponieważ lokalizacja szkół i ich rejony nie uległy zmianie od czasu naszego poprzedniego badania, stwierdzamy, że podobnie jak 10 lat temu dzieci z biednych rodzin są tam reprezentowane w stopniu znacznie większym niż gdzie indziej.
DzieciwŁodzi: Według danych Eurostatu z 2008r. stopa ubóstwa w Polsce wynosi 17% całej populacji naszego kraju, przy czym zasięg ubóstwa wśród dzieci sięga 22%. Dlaczego problem ubóstwa w Polsce dotyka głównie dzieci?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Zasięg biedy wśród dzieci jest większy niż wśród ludności dorosłej niemal w całej Unii Europejskiej. Dawniej w biedzie żyli przede wszystkim ludzie starsi, jednak powszechny w całej Europie system emerytalny chroni ich teraz przed biedą w sensie monetarnym, choć nie wszędzie w jednakowym stopniu. Natomiast dzieci są biedne, dlatego że ich rodzice są biedni, nie mają pracy lub zarabiają za mało. Poza tym świadczenia na dzieci są za niskie, a więc redystrybucja dochodów od rodzin bezdzietnych do mających dzieci nie jest wystarczająca. W Polsce zasięg biedy wśród dzieci od momentu wejścia do Unii Europejskiej ulega zmniejszeniu, choć nadal jest większy niż średni w Unii, a Polska ciągle należy do grupy krajów o najwyższej stopie biedy wśród dzieci. Częściej niż co piąte polskie dziecko (22%) żyje w biedzie.
DzieciwŁodzi: Jak według Pani nasze Państwo może wspierać dzieci?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Państwo powinno w zdecydowanie większym stopniu niż dotychczas wspierać rodziny z dziećmi oraz same dzieci poprzez specjalnie do nich adresowane programy. W Polsce inaczej niż w krajach skandynawskich zdefiniowana została rola państwa. Tam państwo dokonuje redystrybucji dochodów za pośrednictwem polityki podatkowej, podczas gdy w Polsce elity polityczne uznały na początku transformacji, że redystrybucyjna funkcja państwa powinna zostać ograniczona. W krajach skandynawskich duże znaczenie w przeciwdziałaniu biedzie mają przysługujące wszystkim rodzinom z dziećmi świadczenia rodzinne na godziwym poziomie oraz wysokiej jakości nieskomercjalizowane usługi społeczne (edukacja, służba zdrowia, aktywności czasu wolnego). System wspierania rodzin z dziećmi obejmuje także godzenie pracy z obowiązkami rodzinnymi, dzięki czemu na dochody skandynawskich rodzin składa się płaca obydwojga rodziców, a dzieci mają zapewnione miejsca w żłobkach i przedszkolach, do których dopłacają władze municypalne. U nas nadal znaczna część społeczeństwa uważa, że dziecko powinno być jak najdłużej pod opieką matki a babcia zastąpi edukację przedszkolną,; a zasiłki na dzieci przysługują najuboższym i są bardzo niskie. W Polsce posiadanie dzieci i ich utrzymanie traktowane są w zasadzie jako sprawa prywatna rodziny, a przeciwdziałanie biedzie wśród dzieci nie stanowiło priorytetu w działaniach żadnego z rządów.
DzieciwŁodzi: Badania pokazują, że biedą zagrożone są nie tylko dzieci z ubogich rodzin, ale i dzieci niepełnosprawne. Dlaczego?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Dzieci niepełnosprawne są niejako podwójnie zagrożone: biedą i wykluczeniem społecznym. Przede wszystkim dlatego, że często wymagają całodobowej opieki jednego rodzica, co uniemożliwia mu podjęcie pracy zarobkowej. Z jednej pensji musi utrzymać się cała rodzina, której wydatki są większe niż tam, gdzie dzieci nie wymagają specjalnych lekarstw, dowozów do specjalistów, kosztownej rehabilitacji itp. Wsparcie ze strony państwa dla tych rodziców jest właściwie symboliczne (520 zł miesięcznie) i do stycznia bieżącego roku przysługiwało tylko najuboższym. Matki tych dzieci, bo to one głównie się nimi opiekują, będą w przyszłości miały głodowe emerytury, z których nie będą mogły się utrzymać i wspierać dzieci, jeśli nie będą one zdolne do samodzielnego zaspokajania potrzeb bytowych. Wśród nich jest też dużo samotnych matek, ponieważ ojcowie często odchodzą. Dzieci niepełnosprawne napotykają również trudności w realizacji roli ucznia. W Łodzi jest tylko jedno liceum z klasami integracyjnymi, a młodzież niepełnosprawna, która chce uzyskać maturę, nawet jeżeli ma bardzo dobre wyniki w nauce, pozbawiona jest wyboru, musi zadowolić się tą jedyną szkołą. Badania nasze informują o bardzo ograniczonych kontaktach koleżeńskich uczniów niepełnosprawnych z pozostałymi uczniami, co sprawia, że mają oni silne poczucie wykluczenia.
DzieciwŁodzi: Niedawno w ramach projektu „WZLOT” rozpoczęła się akcja „STOP dziedziczeniu biedy”, opatrzona hasłami „Biedne dziecko muru głową nie przebije”, „Bieda to spadek, który ogranicza perspektywy”. Jaki jest jej cel?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Celem tej kampanii jest przede wszystkim budzenie świadomości społecznej. Zwrócenie uwagi na to, że wśród nas są dzieci i młodzież, które nie mogą rozwinąć swoich możliwości. Propaganda sukcesu, wynikająca z podniesienia się standardu życia w Polsce, przesłania fakt, że w kraju żyją dzieci, które z tego dobrobytu nie mogą korzystać, dla których deskorolki, tenis czy zwyczajny rower stanowią przedmiot niespełnionego marzenia.
DzieciwŁodzi: Wśród grup społecznych szczególnie zagrożonych na biedę znajdują się nastoletnie, samotne matki. Dlaczego często zostają one wykluczane ze społeczeństwa?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Nastoletnie rodzicielstwo w Polsce najczęściej zdarza się wśród młodzieży pochodzącej z rodzin biednych i dysfunkcyjnych, która w przeciwieństwie do rówieśników lepiej sytuowanych, nie ma utrwalonej wiedzy o tym, że drogą do sukcesu zawodowego i życiowego jest wykształcenie. W świetle naszych badań można nawet zaryzykować twierdzenie, że dziewczęta z takich rodzin są jakby „naznaczone” wczesnym rodzicielstwem. Dzieje się tak co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze mają one bardzo dużą potrzebę bliskości emocjonalnej, z czego wynika wczesna inicjacja seksualna, oraz po drugie – mają zdumiewająco małą wiedzę o sposobach zapobiegania ciąży. Często powielają rodzinne wzorce wczesnego i nieplanowanego rodzicielstwa. Nasze respondentki traktowały ciążę jako punkt zwrotny w ich życiu, ponieważ zmuszała je do zmiany trybu życia, do wyjścia z „nieciekawego towarzystwa”, jak same to określały. Zdecydowana większość z nich nie kontynuowała edukacji poza obowiązkowym minimum, a edukacja przerwana ciążą nie wywołuje w nich poczucia straty, ponieważ w ich otoczeniu nie ma osób lepiej wykształconych. Co więcej, urodzenie dziecka pozwala im na pewną dozę materialnej niezależności (gdy mają ukończone 18 lat otrzymują świadczenia z pomocy społecznej, a jeśli są wychowankami domu dziecka i zapiszą się do szkoły, to także stypendium). Są to oczywiście sumy, które ledwie starczają na bieżące wydatki, ale w rodzinach, z których pochodzą, takie dochody uważane są za duże. Wyjście z biedy nastoletnich matek utrudnione jest przez ich niskie wykształcenie i brak kwalifikacji zawodowych, bardzo złe warunki lokali socjalnych w których najczęściej mieszkają, a także przez brak kogokolwiek, kto mógłby zająć się dzieckiem, aby mogły podjąć pracę. Kobiety te deklarują gotowość zrobienia wszystkiego dla swoich dzieci, żeby żyło się im lepiej, ale ich możliwości i umiejętności są bardzo ograniczone.
DzieciwŁodzi: Zespól ludzi pracujących przy projekcie, którym Pani kieruje, wskazał szereg gotowych rozwiązań jakie powinny zostać podjęte przez władze miasta czy nawet władze Państwa. Czy coś z nich zostało lub będzie wdrożone w życie?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Badania, takie jak te, wskazują na słabe punkty w systemie zabezpieczenia społecznego, na grupy niszowe, wobec których działania pomocy społecznej są nietrafione, ponieważ ich niezaspokojone potrzeby nie dotyczą tylko sfery materialnej. Być może ich wyniki pozwolą dostrzec problem dziedziczenia biedy i zachęcą do stosowania niestandardowych i nierutynowanych działań przez pomoc społeczną oraz przez organizacje pozarządowe. Mamy nadzieję, że np. władze miasta będą zachęcać szkoły do tworzenia klas integracyjnych, żeby ułatwić niepełnosprawnym uczniom nie tylko dostęp do wiedzy, lecz także kontakty koleżeńskie. Albo, że zastanowią się nad tym, że enklawa biedy z występującymi w niej dysfunkcjami, nie jest odpowiednim miejscem dla młodych matek z dziećmi i poważnie potraktują program taniego budownictwa. Nasze poprzednie badania skutkowały zlokalizowaniem w niektórych enklawach biedy świetlic środowiskowych dla dzieci. Nie wątpię, że również wyniki obecnych badań zostaną potraktowane z całą powagą i znajdą praktyczny wyraz w realizacji strategii rozwiązywania problemów społecznych w mieście.
DzieciwŁodzi: Co my, jako społeczeństwo, powinniśmy zmienić i jakie podjąć działania, aby ograniczyć biedę dzieci w łódzkich enklawach?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Społeczeństwo może domagać się od władz prowadzenia polityki zapewniającej wszystkim obywatelom równe prawa i niedyskryminowania potrzebujących. Obowiązkiem władz jest zapewnienie usług społecznych na wysokim poziomie i dostępnych niezależnie od zasobności portfela. Konieczne jest wykształcenie przekonania, że bieda w dzieciństwie jest złem, któremu należy się zdecydowanie sprzeciwić, ponieważ leży to w interesie nas wszystkich. Powinniśmy się domagać, żeby w działalności państwa i władz lokalnych uznano za priorytetowe przeciwdziałanie biedzie i wykluczeniu społecznemu wśród dzieci. Szczegółowe rekomendacje sformułowane zostały w raporcie końcowym projektu, który jest dostępny na stronie www.wzlot.uni.lodz.pl
DzieciwŁodzi: Projekt „WZLOT” dobiega końca w czerwcu 2010r. Czy można już zacząć go podsumowywać? Kto przede wszystkim skorzysta z wiedzy, jaką dostarczyły badania?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Mamy nadzieję, że nasze badania i ich wyniki staną się przedmiotem zainteresowania różnych instytucji i gremiów. Dostarczają one wiedzy opartej na badaniach naukowych, która powinna zastąpić intuicję w formułowaniu lokalnej polityki społecznej. Wierzymy, że staną się one przedmiotem dyskusji w komisjach rad miast, na terenie których prowadziliśmy badania i będą podstawą do formułowaniu strategii rozwiązywania problemów społecznych. Jesteśmy przekonani, że zwykli obywatele zaintrygowani plakatami opatrzonymi hasłami „Głową muru nie przebije” oraz „Bieda to spadek, który ogranicza możliwości”, zaczną dostrzegać w swoim najbliższym otoczeniu dzieci, które mają etykietę „trudnych” a są po prostu ofiarami biedy. Mamy nadzieję, że poszczególne instytucje, przede wszystkim edukacyjne, uwzględnią nasze wyniki w swoich programach działań na rzecz dzieci niepełnosprawnych.
DzieciwŁodzi: Czy badania takie jak to mają znaczenie dla ludzi, których się bada? Czy są w stanie zmienić ich sytuację społeczno – ekonomiczną?
Prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska: Socjologiczne badania naukowe nie zmieniają bezpośrednio sytuacji ludzi. Wskazują natomiast, na co władze lokalne powinny zwrócić uwagę, żeby prowadzić politykę zgodną z celem Unii Europejskiej, jakim jest zwiększenie integracji społecznej. Na poziomie lokalnym ten wzniosły cel w praktyce może być realizowany poprzez lepsze wyposażenie szkół i zmniejszenie liczebności klas w enklawach biedy, poprzez zatrudnienie w tych szkołach psychologów, poprzez dawanie dzieciom (także niepełnosprawnym) szansy na wykazanie się umiejętnościami i podniesienie ich samooceny, jak i skuteczniejsze podejmowanie działań zmierzających do zainteresowania rodziców osiągnięciami dziecka. Konieczne jest zintegrowanie działań różnych służb społecznych pracujących w „złych” sąsiedztwach: pracowników socjalnych, kuratorów sądowych, pedagogów szkolnych, służby zdrowia, księży, organizacji pozarządowych. Rezultatem projektu będzie opracowanie programu szkolenia tych służb, żeby mogli zapoznać się ze złożonością zjawiska dziedziczenia biedy i mieli okazję nauczyć się współdziałać i wspólnie ustalać cele i metody działania. Oczekujemy, że władze miasta i kierownictwa wymienionych instytucji przychylnie ustosunkują się do naszej inicjatywy.
DzieciwŁodzi: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Wywiad przeprowadziła: Anna Matusiak
Komentarze
Brak komentarzy
Dodaj komentarz



